Niektóre zespoły muzyczne mają w zwyczaju granie
 
swoich najlepszych kawałków na początku każdego
 
koncertu. Osoby, które spóźnią się piętnaście
 
minut, często wychodzą z sali koncertowej z
 
wrażeniem, że straciły wszystko, na co liczyły
 
kupując bilety.
 
Analogicznie sprawa wygląda w przypadku rozmów
 
kwalifikacyjnych: jeśli się spóźnisz, możesz co
 
prawda zostać przyjęty, ale nie licz na to, że
 
zostaniesz zatrudniony.
 
Taka historia przydarzyła się Kamilowi. Szukając
 
pracy wpisał w wyszukiwarce internetowej frazę
 
"ogłoszenia praca", która doprowadziła go na dobry,
 
polecany przez wiele osób portal pracy. Znalazłszy
 
ogłoszenie angielskiej firmy - Kamil liczył, że praca
 
za granicą da mu szansę poćwiczenia języka -
 
zgłosił swoją kandydaturę i otrzymał zaproszenie na
 
rekrutację. W dniu, w którym miała się odbyć
 
rozmowa kwalifikacyjna, przygotował się i z zapasem
 
czasowym dwóch godzin wyruszył do centrum Warszawy z
 
jednego z podmiejskich osiedli. Nie wiedział, że tego
 
dnia miasto będzie zakorkowane jeszcze bardziej niż
 
dotychczas. W efekcie jego autobus zamiast czterdziestu
 
minut jechał prawie półtorej godziny. Kamil
 
spóźnił się - nie pozwolono mu odbyć rozmowy z
 
rekruterem.
 
Korki samochodowe to dla szukających pracy problem
 
jeszcze większy niż dla ludzi, którzy pracę już
 
posiadają. Oni bowiem mogą się spóźnić - każdy
 
szef zrozumie, że w zakorkowanym mieście czasem nie
 
jest możliwe dotarcie na czas. Jednak od kandydata
 
wymaga się punktualności niezależnie od
 
okoliczności. Rekruterzy często uznają, że praca nie
 
należy się komuś, kto nie potrafi zorganizować sobie
 
dojazdu w jeden wyjątkowy, zaplanowany dawno temu
 
dzień. Argumenty, że korki potrafią wyczerpać nawet
 
dwugodzinny zapas czasu, mogą zostać zbyte
 
machnięciem ręki.
 
W poranek dnia rozmowy kwalifikacyjnej naprawdę warto
 
posłuchać radia czy sprawdzić serwisy internetowe w
 
poszukiwaniu informacji o korkach. To zajmie
 
kilkanaście minut, a korzyści które z tego wynikną
 
mogą być nieocenione.