Sukces finansowy na ogół zależy bardziej od
 
umiejętności kierowania ludźmi niż od ciężkiej
 
pracy i wiedzy. Niejeden człowiek robi błyskotliwą
 
karierę dzięki olbrzymiej wiedzy fachowej. Ale gdy
 
osiągnie poziom, na którym dalszy sukces jest
 
uzależniony od wysiłku innych, zwyczajnie grzęźnie,
 
bo nie nauczył się sztuki pomnażania sukcesu przez
 
motywację.
 
Pewien pracujący w przemyśle psycholog twierdzi, że
 
awans szeregowych pracowników w 90 procentach zależy
 
od ich wiedzy fachowej. O awansie na stanowiskach
 
kierowniczych w 50 procentach decyduje wiedza, a w 50
 
procentach umiejętności porozumiewania się z innymi
 
ludźmi. Jeśli chodzi o osoby zajmujące stanowiska
 
dyrektorskie, tylko w 20 procentach o awansie decyduje
 
wiedza i aż w 80 procentach umiejętność kierowania
 
ludźmi. A zatem gdy człowiek wchodzi na wyższy
 
szczebel drabiny zarządzania, stosunek umiejętności
 
do wiedzy ulega całkowitemu odwróceniu.
 
Goethe, znakomity niemiecki poeta okresu romantyzmu,
 
stwierdził, że nawet największy geniusz niewiele jest
 
wart, jeśli próbuje wykorzystywać wyłącznie własne
 
umiejętności. Tymczasem prawa tego nie zna
 
zadziwiająco dużo ciężko pracujących ludzi, którym
 
ciągle "brakuje odrobiny szczęścia". Ludzie ci nie
 
realizują swoich wielkich celów, ponieważ nie
 
opanowali sztuki inspirowania innych. Ci natomiast,
 
którzy wysuwają się do przodu, mimo że często nie
 
są szczególnie wybitni, mają jedną, szczególną
 
cechę - ich podwładni zawsze mają o wiele wyższą
 
wydajność od innych. Chociaż tacy szefowie
 
niekoniecznie pracują po nocach, to gdy pracują,
 
wykorzystują swój czas na organizowanie i inspirowanie
 
pracowników.