Jeśli nie możesz znaleźć hydraulika, który miałby
 
wystarczająco dużo czasu by naprawić cieknącą
 
rurę, jeśli firma remontowa twierdzi, że przez
 
najbliższe pół roku nie znajdzie chwili na odnowienie
 
twojej łazienki, wreszcie jeśli ceny powyższych
 
usług wydają Ci się przerażająco wysokie - oznacza
 
to, że stajesz się ofiarą zjawiska
 
charakterystycznego dla polskiego rynku pracy. Dopada
 
cię brak specjalistów.
 
Istnieją dwie istotne przyczyny braku specjalistów.
 
Pierwszą z nich jest malejąca od lat popularność
 
zasadniczych szkół zawodowych. To w nich kształcą
 
się elektrycy, mechanicy czy ślusarze - ludzie,
 
których umiejętności w końcu wykorzysta każdy z
 
nas. Do placówek zgłasza się jednak coraz mniej
 
chętnych do nauki.
 
Dzieje się, tak, ponieważ wraz z upadkiem PRL-u upadł
 
"kult robotnika", a praca w wielu rzemiosłach utraciła
 
swój prestiż. Rozpoczął się boom na licea
 
ogólnokształcące, a zdobycie wyższego wykształcenia
 
- zwłaszcza w dziedzinach humanistycznych - stało się
 
priorytetem większości młodych ludzi. W wyniku tego
 
odchodzący na emeryturę specjaliści nie są
 
zastępowani przez "świeżą krew". W rynku pracy
 
tworzy się zauważalna dziura.
 
Drugą przyczyną braku specjalistów stało się
 
przystąpienie Polski do Unii Europejskiej i otwarcie
 
się na nasz kraj pozostałych państw członkowskich.
 
Szukanie pracy przez specjalistów nie ogranicza się
 
już do rodzimego rynku - popularna stała się
 
emigracja zarobkowa do państw takich jak Wielka
 
Brytania, Niemcy czy Holandia. Nie należy się temu
 
dziwić, jako że tamtejsze oferty pracy są atrakcyjne,
 
a zarobki często kilkakrotnie wyższe niż w Polsce.
 
Kuszeni są zwłaszcza przedstawiciele prestiżowych
 
zawodów, tacy jak lekarze czy informatycy, choć swoją
 
szansę widzą również ludzie z wykształceniem
 
zawodowym.
 
Rząd nie ustaje w poszukiwaniach rozwiązania
 
kłopotliwej sytuacji. Kilka lat temu próbowano
 
przekonać emigrantów do powrotu za pomocą szeroko
 
zakrojonych kampanii reklamowych, opisujących Polskę
 
jako całkiem odmieniony kraj - państwo dostatku i
 
równych szans. Starania nie odniosły skutku.
 
Dziś nadzieję widzi się w zamawianiu kształcenia,
 
które pozwoliłoby dostosować liczbę specjalistów do
 
faktycznego zapotrzebowania na ich usługi. Mozolnie
 
powstają projekty odpowiednich programów zamówień.
 
Czy tym razem rząd uderzył we właściwą nutę?
 
Pożyjemy, zobaczymy.